środa, 29 kwietnia 2020

Prostota

Wraz z przyjaciółmi zajmujemy się m.in. teatrem ilustracji. Forma ta wywodzi się z dalekiej Japonii, gdzie zwana jest "kamishibai", co znaczy "papierowy teatr", "papierowa sztuka. Jej tradycje sięgają co najmniej 800 lat wstecz. Wówczas to w buddyjskich klasztorach w Japonii niepiśmiennym słuchaczom przekazywano nauki za pomocą opowieści ilustrowanych rysunkami umieszczonymi na obracających się rolkach papieru. Obecnie teatrzyk ma inną formę - to seria zazwyczaj kilkunastu plansz z ilustracjami, umieszczonych w niezbyt wielkiej, drewnianej skrzyneczce, która przypomina scenę teatralną.

W ubiegłym roku wybrałem się - jako osoba towarzysząca z zaprzyjaźnionymi pracownicami gnieźnieńskiej filii Publicznej Biblioteki Pedagogicznej w Poznaniu - na "Noc Kupały" w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Nasze panie prezentowały tam kilka opowieści w formie teatru ilustracji. Pojawiła się na widowni na oko 10 letnia dziewczynka. Tak jej się spodobało, że została na kolejnej baśni. W sumie przywykliśmy już do tego, że kamishibai doskonale się sprawdza w relacjach z dziećmi, w różnych formach zajęć... Okazuje się, że w epoce telewizji i internetu - ogromnej dynamiki przekazu współczesnych mediów - zwykły, statyczny obraz i żywe słowo wciąż mają moc przyciągania, mogą być konkurencyjne i być odtrutką na to multimedialne szaleństwo XXI wieku.

Ale dziewczynka ta nie tylko przesłuchiwała się historiom - a w końcu jedna została opowiedziana specjalnie dla niej. Zainteresowała się też, jak się taki teatrzyk robi. Pytała m.in. gdzie można kupić skrzynkę do teatrzyku (taką  skrzynkę - scenę nazywa się po japońsku "butai"). Oczywiście można taką scenę do obrazków zamówić, ale to oznacza koszty. Ale można też wykonać ją z pomocą rodzinnych "złotych rączek" lub... samemu. Już długo przed tym spotkaniem chodziło mi po głowie, że właściwie możliwa jest zupełna prostota i można teatrzyk zrobić np. z kartonu.

Jakiś czas temu zafascynował mnie wpis na pewnym blogu, gdzie zobaczyłem wspaniały kartonowy... telewizor!

https://puppetryodysseylondon.blogspot.com/

Chociaż kamishibai jest ze swej natury czymś zupełnie odmiennym - statycznym obrazem i żywym słowem, tradycją, podczas gdy telewizja jest ruchomym i dynamicznie zmieniającym się obrazem, nagraniem i nowoczesnością - koncepcja ta mnie doprawdy urzekła! Koncepcja ta nieco różni się też od kamishibai, ale... Zacząłem się zastanawiać, czy twórca (bądź twórcy) zetknęli się z teatrem ilustracji, czy też nie, a tylko instynktownie poszedł podobną drogą. 

Najbardziej uderzył mnie pewien szczegół konstrukcyjny...

https://puppetryodysseylondon.blogspot.com/
Jak już wspomniałem, właśnie na rolkach papieru umieszczone były pierwotnie ilustracje do opowieści, które dały początek sztuce kamishibai! Chociaż obecnie forma jest inna - pojedynczych obrazków - to jednak ta prastara koncepcja przesuwających się zwojów papieru, dająca może większą płynnośc opowieści, wciąż bywa wykorzystywana. Forma taka była prezentowana m.in. podczas "I Kamishibajania w Gnieźnie" w roku 2018.

Muszę przyznać, że o ile wcześniej myślałem o wykonaniu zwykłego "butai" z kartonu, to zacząłem marzyć o... telewizorze! Takim telewizorze! Jeśli te marzenia uda się kiedyś urzeczywistnić, to jasne, że będzie to kopia czegoś, co ktoś już zrobił. Oczywiście wolałbym coś oryginalnego - ale nawet moja myśl o kartonie nie okazała się zbyt oryginalna. ;) Zresztą czy mogłem liczyć na to, że będę jakoś bardzo oryginalny sięgając po to, co najprostsze? Mogłem być pewien, że to już ktoś robił. W sumie zawsze jesteśmy skazani na powielanie. Skrzynka "butai" i koncepcja "kamishibai" też są przecież powielone. Tak naprawdę ważne jest, by idąc za kimś, wnosić swój element kreatywny - naśladować pomysły, ale wprowadzać w nie coś własnego.

Ale nie o tym chciałem napisać. Wróćmy więc do słowa: prostota! Chcę dzisiaj pokazać, że w gruncie rzeczy bardzo niewiele potrzeba, by tworzyć, by rodziła się sztuka. Potrzeba przede wszystkim odrobiny talentu (a każdy jakiś ma, chociaż sobie tego nieraz nieuświadamiamy lub nie wierzymy w siebie) i dużo dobrych chęci! Jeśli to mamy, całą resztę można zwykle stworzyć praktycznie z niczego - w dodatku przy okazji w sposób twórczy zagospodarowując "odpady"! A powinniście wiedzieć, że naszemu środowisku bliska jest koncepcja "zero waste".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz