Poprzednie warsztaty "Bitwy na Opowieści" odbyły się 1 kwietnia. Wówczas ustaliliśmy, że kolejne, zaplanowane na 15 kwietnia, będą poświęcone "opowieściom z dreszczykiem". "Mam! Mam coś takiego!" - pomyślałem wówczas i od razu zgłosiłem gotowość.
To "coś takiego" to XVII-wieczna bajka o charakterze filozoficzno - moralizatorskim. Oryginalnie zatytułowana jest ona: "O troskliwym rozpamiętywaniu godziny śmiertelnej". Wymagała pewnego opracowania. Przede wszystkim... przetłumaczenia "z polskiego na nasze", gdyż były w niej zawarte słowa i sformułowania, które dzisiaj nie zostałyby pewnie zrozumiane - nie bez podstawowej znajomości staropolszczyzny i stosownych słowników. I tak miałem łatwo, bo "przetarł mi szlak" powojenny wydawca, który już historię opracował językowo, a mi pozostało zmienić to, co jeszcze niezrozumiałego dla współczesności w niej pozostało.
Obiecywałem sobie przygotować tą opowieść solidnie w dwa tygodnie. Tak się jednak złożyło, że w końcu zostało na to... tylko kilka godzin. Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa... Dołożyłem za to starań, by dla opowieści przygotować też stosowną "oprawę", współgrającą z żywym słowem. Prawdę mówiąc do końca nie wiedziałem co z tego będzie. Ostatecznie chyba się nieźle udało...
Na chwilę obecną w inicjatywie uczestniczy 2/3 naszej Grupy Bajarzy "WędrujeMy" - nasz mistrz Łukasz i ja, skromny uczeń Marcin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz