Pogoda za oknem tak "skisła", że jeśli nie napiszę czegoś super-pozytywnego, to chyba sam zaraz "skisnę". Zaczął się maj, a tu zimno i mokro tak, że najchętniej nie wychodziłoby się na milimetr spod kołdry i gniło. A tymczasem świat mimo wszystko bywa piękny. No więc...
Mamy w domu psiaka - to już 10 lat, jak jest on z nami. A z psiakiem, jak to z psiakiem, trzeba wychodzić na spacery. I tak było m.in. w ubiegłym tygodniu. Poszedłem z psem na spacer - zwykłą naszą trasą przez osiedle. I wcale się nie spodziewałem, że spacer ów dostarczy mi czegoś więcej, niż przyjemności ruchu, bycia ze zwierzakiem i wciągania świeżego powietrza do płuc. Tymczasem, przeszedłszy ledwie kilkadziesiąt metrów, stanąłem zdumiony, ujrzawszy przed sobą taki oto widok:
Nie każdemu się to podoba. Pamiętam artykuł opublikowany w którejś z lokalnych gazet lub w którymś z serwisów internetowych. Mieszkańcy - no, niektórzy ;) - skarżyli się na obsmarowane kredą chodniki, że "to nieestetyczne", że "jak tak można", że "rodzice powinni pilnować swoich pociech", że "powinny być za to kary"... A ja pomyślałem wówczas: "Nie pamięta wół, jak cielęciem był". ;) Ja cieszę się, gdy widzę takie ślady dziecięcej aktywności - bo to ślady WOLNYCH młodych ludzi, nie przykutych jeszcze niewolniczo do ekranów i ekraników wszystkiego, co oferuje nam XXI wiek!
Stanąłem zdumiony podczas tego spaceru z pieskiem, bowiem nie spodziewałem się ujrzeć czegoś takiego - i to wykonanego z takim rozmachem! Dzieci poświęciły na to sporo czasu i włożyły w to wiele serca. I zrobiły to naprawdę genialnie! Napotkałem na swej drodze coś znacznie więcej, niż ślady wspólnej zabawy dzieci - napotkałem SZTUKĘ DZIECIĘCĄ! Ten rozmach! Te kolory! Aż żal, że to tylko kredą wykonane, że tak nietrwałe, że tylko na tak krótko zniknęła szarość chodnika... Gdyby tak można było tą fantazję dziecięcą utrwalić chociaż trochę i nie tylko na zdjęciach!
Piszę w liczbie mnogiej: "dzieci:, bowiem przy takim rozmachu nie mogło być to jedno tylko dziecko - musiała być to praca zbiorowa, co mnie dodatkowo raduje. Robienie czegoś WSPÓLNIE w tych czasach, kiedy staliśmy się niewolnikami cywilizacji, która w gruncie rzeczy czyni nas ogromnie samotnymi, ma szczególną wartość. My z przyjaciółmi zajmujemy się m.in. bajaniem i teatrem ilustracji - i zawsze podkreślamy, że jednym z walorów naszych działań jest socjalizacja dzieci i młodzieży. To nie tylko opowieści - to także próba bycia RAZEM i robienia czegoś WSPÓLNIE! Sztuka jest dla nas sposobem WSPÓLNEGO bytowania, interakcji, relacji. Często podkreślam, że chodzi nam i o to, by wyrwać młodych ludzi z domów, by oderwać ich od ekranów, by BYĆ RAZEM i tworzyć.
Gdy tak stanąłem nad tymi barwnymi plamami... Prawdę mówiąc miałem ochotę sam chwycić za kredę i dołożyć tam coś od siebie. ;) Bo my bardzo lubimy tworzyć wraz z dziećmi - i to jest świetna inspiracja do działania. Może więc kiedyś z dziećmi po prostu wyjdziemy na chodnik między blokami? A "kij w oko" tym, którzy nie potrafią zrozumieć i docenić DZIECIĘCEJ SZTUKI - piękna, zaangażowania i wartości, które w takich zabawach tkwią... ;)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz