poniedziałek, 18 maja 2020

Znalezisko


Te książki znalazłem wczoraj... wynosząc śmieci, a raczej surowce wtórne (segregacja). Leżały w kartonie, w kontenerze śmietnikowym. Wszystkie w dobrym i znakomitym stanie! Coś się we mnie zaczęło mocno burzyć. Miałem ochotę wykrzyczeć: "Ludzie! Co z wami!? No serio!?" Trudno mi sobie wyobrazić, jak można wyrzucić książki! Przyjaciel napisał: "Ktoś radykalnie rozstał się z dzieciństwem... wrzucając je do kosza." Bolesne. :(

Oczywiście, że czasem robi się "czystkę" na półkach. U mnie też niektóre książki opuszczają półki - z wielkim trudem to robię i wahaniem. Kocham bowiem książki i moje przepełnione półki biblioteczne. Jednak czasem trzeba - choćby po to, by zrobić trochę miejsca na coś nowego. Ale... Nie potrafiłbym wyrzucić książek. Z bólem wyrzucam do makulatury te, które się naprawdę do niczego już nie nadają. Książki można:
a) podarować bibliotece, szkole czy przedszkolu;
b) wyłożyć na korytarzu w bloku z informacją: "do wzięcia";
c) zanieść do szafki czytelniczej do wymiany książek...
Odnośnie "c" - w moim mieście funkcjonują takie w dwóch miejscach i sam z nich korzystam, zdobywając  tam prawdziwe skarby! Głupotą i brakiem kultury jest wyrzucanie książek! :(

Te - oczywiście - zostały przeze mnie ocalone! :) Wśród nich jest książeczka, która mnie bardzo ucieszyła, bo swój egzemplarz posiałem gdzieś i nie wiadomo gdzie lata temu. To "Legendy pałuckie" Feliksa Malinowskiego. Ucieszyły mnie baśnie Andersena z ilustracjami Szancera (!) i wiersze Tuwima. Na pewno ze mną zostaną! Zaś elementarz "Litery" autorstwa Ewy i Feliksa Przyłubskich to szczególnie cenne znalezisko. Jest bardzo poszukiwany, a za jego dobrze zachowane egzemplarze trzeba zapłacić nawet ponad... 300 złotych! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz